W pułapce swojej 'kontroli'...

21:02


(słuchaj w tle)

W ubiegłą sobotę, podczas wyjazdu odwiedziłem miejsce, z którym wiążę wiele wspomnień z mojego dzieciństwa. Zależnie od czasu zdarzało mi się bywać tam bardzo często, jednak teraz, gdy już daleko mi tam zarówno fizycznie, jak i w pewnym sensie mentalnie, niestety rzadko mogę sobie pozwalać na tego typu wizyty.

Poszedłem tam, by się uspokoić i pomyśleć. To było mi bardzo potrzebne. Zrobiłem także sporo zdjęć, więc przy okazji czytania moich zainspirowanych tymi chwilami luźnych przemyśleń, będziecie mieli okazję zobaczyć trochę amatorskich wypocin.
Także dzisiaj bardziej refleksyjnie. Zapraszam do przeczytania mojego pierwszego, już pełnoprawnego wpisu na tym blogu!


Świat od zawsze stawiał przed człowiekiem wiele problemów, dylematów. Nigdy nie było i nie będzie dla nas łatwo, to wiadome. Jednak doszedłem do wniosku, że kiedyś człowiek potrafił lepiej poradzić sobie ze swoimi myślami, ze swoją głową. Przychodziło mu to łatwiej, choć problemy były nadal tej samej skali.


Tak, tej samej skali. Nie popieram tłumaczenia ludzi, że współcześnie, gdy świat poszedł do przodu, nam jest sobie coraz trudniej poradzić. Akurat pod tym względem nasza rzeczywistość była dla nas zawsze taka sama. Nie mówmy, że teraz są większe dylematy, że teraz my musimy się kształcić, a kiedyś człowiek myślał choćby o tym, by przeżyć.
Owszem, przez jakiś czas tak było. Ale nic nie zmienia faktu, że ludzie zawsze dążyli do rozwoju, nawet jeśli to był rozwój na poziomie wynalezienia nowej metody przyrządzania posiłku w prehistorii. To był postęp i to był postęp porównywalny z tym, który zdarza się nam teraz. Nie można wartościować takich rzeczy tylko dlatego, że mija czas. Czasu nie zatrzymamy. My dziś martwimy się o swoje zarobki, o papiery, o masę różnych rzeczy, zaś kiedyś człowiek martwił się o przetrwanie, o to, czy zdąży załatwić wszystkie sprawy przed zachodem słońca. Jeśli chodzi o zmartwienia, o dylematy - poziom był ten sam i czas nie ma tutaj nic do rzeczy. Zarówno, jeśli odnosimy się do minionych pokoleń, jak do osoby młodszej od nas o kilka, kilkanaście lat.


Jednak zauważyłem jedną (zapewne nie jedyną) rzecz, która jednak się zmienia. Zmienia się myślenie. Można zauważyć kontrast. Podczas, gdy poziom zmartwień i zaangażowania nie należy wartościować, można dostrzec, czym kierowali się ludzie kiedyś, a czym kierują się dziś.
Im dalej pójdziemy w przeszłość tym zauważymy większą tendencję do głębokiej refleksji. Ludzie mieli czas, ochotę i większe predyspozycje do myślenia. Zwłaszcza w starożytności, gdzie możemy latami zgłębiać ślady, jakie zostawili po sobie filozofowie, politycy, dowódcy itd. Zwykły człowiek również często poświęcał się refleksji, ale w końcu nie jesteśmy w stanie śledzić każdego z osobna...
Głębokie słowa, całkiem inne postępowanie i zachowanie to właśnie potrafi zafascynować tajemniczymi, ale z drugiej strony światłymi czasami antyku.
Gdyby dzisiejszy człowiek stanął przed zwykłym obywatelem starożytnych Aten, kompletnie nie mógłby się z nim dogadać. I na odwrót.


Teraz ludzie są z jednej strony zbyt świadomi a z drugiej zbyt ogłupieni przez cywilizację, której cegłą jest każdy z nas. Nikt nie ma możliwości żyć tak jak chce z powodu dzisiejszych "norm", "zasad", "etyki", "poprawności" i tak dalej... Nikt nie ma czasu, by być, by myśleć. Jesteśmy uwięzieni w dzisiejszym świecie. W swoich wymuszonych przez społeczeństwo planach, w ograniczeniach, w "równości", w oczekiwaniach innych. Nie myślimy o sobie, nie potrafimy w pełni postawić na siebie, lecz wciąż obserwujemy innych, obserwujemy świat, karmimy naszą ciekawość, lecz w zły sposób...

Zwiększamy swoją niszczycielską moc. Mamy wpływ na siły, które wcześniej miały wpływ na nas, udaje nam się je oszukiwać, ujarzmiać.

Ale nie potrafimy ujarzmić siebie. Nie potrafimy siebie zrozumieć. Tylko z nasza rasą nie potrafimy sobie poradzić. Jesteśmy ludźmi, "jesteśmy najinteligentniejszą istotą na całym znanym przez nas świecie". Właśnie. A wiemy bardzo niewiele. To my tak o sobie uważamy. To my zdefiniowaliśmy i to my stworzyliśmy "inteligencję". Inne istoty powinny się nas zapytać: "a czym ona jest?!".
Właśnie.
Ciężkie jest to, że nie ma sposobu, byśmy w pełni zdołali zrozumieć siebie samego. Nie udało się to nawet starożytnym, nie uda się nam, nie uda się przyszłym pokoleniom.


Ironia, prawda?
Podbijać cały świat, a nie kontrolować ojczyzny, raz po raz mieć w niej bunty. Jednak zawsze dobrze je ukrywamy, podbite przez nas tereny nawet o nich nie wiedzą, co dopiero inne państwa. A my? Prędzej czy później, w mniejszym, bądź większym stopniu skończymy na wmówieniu sobie, że sytuacja jest pod naszą stuprocentową kontrolą...

To był długi pobyt, niestety nie pod względem czasu. Jako człowiek współczesny, oczekiwałem czegoś bardziej konkretnego po tej refleksji. Jednak jedynie się uspokoiłem...

You Might Also Like

0 komentarze